Czasami odnajduję się zamyślonego nad działaniem własnej świadomości. Tak jak dzisiaj, kiedy męczyłem się okrutnie nad formułą “Kamiennego Świata – opowiadań w dwudziestu obrazach” Tadeusza Borowskiego. Autor podjął próbę (nieudaną jego zdaniem) wykorzystania tzw. krótkich opowiadań w swojej twórczości. Dwadzieścia króciutkich tekstów nie powiązanych ze sobą, ani często nie związanych bezpośrednio z życiem autora, miało stać się polemiką z twórczością współczesnych mu pisarzy i stać się wyrazem jego postawy wobec życia.
Z trudnością brnąłem przez ostatnie strony książki (“Proszę państwa do gazu”) zwolniwszy mocno w momencie kiedy doszedłem do “Kamiennego Świata…”. Z trudem w mojej głowie powstawały obrazy rysowane piórem autora. Z jeszcze większym wysiłkiem składałem do siebie całość po zbyt krótkich, dwóch stronach, kiedy tekst się urywał i przeskakiwał do kolejnego obrazu. Brak w takiej formule miejsca na oddech, brak przestrzeni do rozwinięcia, jest tylko prosty obraz i kilka krótkich myśli rzuconych na pożarcie czytelnikom. Czułem jakbym musiał zębami przegryzać się przez ten świat z kamienia.
